ORYGINALNY: DobryKlik.plKLIK DLA ZWIERZAKÓW: PsiKlik.plKociKlik.pl

DobryKlik.pl

Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Kotka Basia

Miranda to małe kociątko, które kilka tygodni temu zostało znalezione na parkingu. Chodziła, a w zasadzie pełzała pomiędzy samochodami w poszukiwaniu ratunku. Koteczka została wypatrzona przez wolontariuszkę z grupy lokalnej Fundacji Viva – Zwierzaki z Mińska. Natychmiast została zabrana do ciepłego pomieszczenia.

Kotka wyglądała bardzo źle. Miała sztywne tylne łapki i bardzo nienaturalnie przekrzywioną głowę, do tego była strasznie głodna i wychłodzona. Miranda trafiła do całodobowej przychodni, do inkubatora. Dostała ciepłe płyny i leki. Sztywność łapek ustąpiła, ale główka pozostała skrzywiona. Lekarze zdiagnozowali u kotki zapalenie ucha środkowego, którego najczęstszym objawem jest skręt głowy, pomimo intensywnego leczenia objaw ten może się utrzymać nawet do pół roku.

Jakby tego było mało u koteczki stwierdzono grzybicę, maleńkie ciałko Mirandy prawie zupełnie wyłysiało. Konieczne były specjalne kąpiele i opryski.

Koteczka przeszła planowaną konsultację neurologiczną, na razie specjalista nie zalecił jeszcze tomografii komputerowej głowy. Objaw przekrzywienia główki cały czas się utrzymuje. Bardzo powoli także odrasta sierść, grzybica zaczyna ustępować, ale leczenie jest długie i bardzo powolne. Koteczka mieszka w lecznicowej klatce już dobre kilka tygodni. Diagnostyka, badania krwi, konsultacje u specjalistów pochłaniają ogromne koszty. Wierzymy jednak, że w końcu leczenie zakończy się sukcesem. Prosimy Was o pomoc dla Mirandy!

PsiKlik.pl postanowił wesprzeć Mirandę zbiórką na 1500 zł

Klikając każdego dnia odsłaniacie obrazek, każde jego pełne odsłonięcie to 5 groszy,
które zasili zbiórkę.

Każdy z Was może także pomóc indywidualnie, wpłacając dowolną kwotę na cel.

801.40 zł (53%)

pozostało jeszcze 698.60 zł

WSPOMÓŻ




Zrealizowane zbiórki:



Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 27 - Tadziu

Kochani, potrzebna pomoc w opiece weterynaryjnej dla Tadzia. Wolontariuszka Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego (Fundacja Viva!), pomimo dramatycznej sytuacji finansowej grupy, wzięła go pod opiekę. Pod własne skrzydła. Bardzo potrzebne są środki, by pomóc chłopakowi!

Chory i na skraju wydolności fizycznej kocurek koczował w trawie. Nikt się nim nie przejął. Był głodny, wychudzony, brudny. Jakoś dawał radę. Do czasu. To domowy kot: miły, lgnący do człowieka. Lubi mizianki i przytulanie się do opiekuna. Mruczy, ociera się, jest spragniony kontaktu i głaskania. Wolontariuszka szukała mu domu, ale Tadzia nikt nie chciał. Wraz z załamaniem pogody, załamało się zupełnie i Tadziowe zdrowie. Kot trafił do lecznicy.

PKDT wstrzymało przyjmowanie nowych kotów – sytuacja finansowa zmusiła wolontariuszy do zawieszenia interwencji. Wolontariuszka wzięła go na własną odpowiedzialność. Tadzio wygląda słabo – konieczne są badania i diagnostyka.

Prosimy, pomóżcie. Popatrzcie na tę biedę. Zostawienie go w tym stanie byłoby nieludzkie. Tadzio nie może wrócić na ulicę. Nikt tego nie chce. Chcemy znaleźć dla niego dom. By to było możliwe, potrzebujemy środków, by opłacić pobyt Tadzika w szpitalu i jego utrzymanie domu opiekunki. Każda złotówka się liczy!

DobryKlik.pl zebrał dla Tadzia kwotę  757.45 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 26 - Bambi

Jechałyśmy akurat do jednej z łódzkich szkół. Wtedy otrzymałyśmy zdjęcie kotka, który potrzebuje pomocy. Ładny, szybko znajdzie dom - ucieszyła się wolontariuszka. Od tamtej pory minęło prawie pół roku i wolę nie pamiętać, ile mnie to cudo kocie kosztuje...

Babmi, typowy szaro-biały kot, wyrósł z małej puchatej kulki na całkiem przystojnego kocurka. Jest już po kastracji, wszelkich szczepieniach, przeszedł kilka zabiegów okulistycznych, łącznie z usuwaniem cysty, która wyrosła mu na oku. Od początku były z jego zdrowiem niezłe atrakcje. A to pojawiała się trzecia powieka, a to rzęsy wrastały się w oko, na koniec tak szalał, że w mieszkaniu doznał urazu mechanicznego, w wyniku którego wyrosła ogromna cysta na oku.

Próbowałyśmy podjąć leczenie bez drastycznych środków. Wiadomo, narkoza nigdy nie jest obojętna dla organizmu, a on był znieczulany już kilka razy. Lekarka zapisała krople, nakazując systematyczność. Miałyśmy nadzieję, że uraz się cofnie. Minęło kilka tygodni, zero poprawy. Dziś juz wiemy, że kota trzeba operować, inaczej straci oko.

Operacja będzie kosztowna - zabiegi związane z oczkami wymagają świetnych umiejętności i precyzji, nie każdy lekarz podejmie się wyzwania. Koszty rekonwalescencji w lecznicy dodatkowo generują koszty związane z pobytem.

Marzenie moje, takie z cyklu świątecznych: niechże to kocię idzie wreszcie do adopcji, znajdzie kochających ludzi, dom, w którym będzie rozpieszczanym jedynakiem, gdzie nie będzie miał okazji szaleć w kociej bandzie, gdzie będą na niego chuchali i dmuchali, mając w świadomości jego skłonność do ściągania na siebie kłopotliwych atrakcji. Święty Mikołaju, spraw proszę, by Bambi był zdrowy!

DobryKlik.pl zebrał dla Bambiego kwotę  484.75 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 25 - Kitka

Kitka jest podopieczną Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego (Fundacja Viva!). Kiedyś miała „dom”. Powiedzmy... Przygarnięto ją z ulicy, karmiono, ale nigdy nie leczono i specjalnie o nią nie dbano. Kiedy opiekunowie zaplanowali przeprowadzkę, Kitka miała zostać na ulicy. Bez dachu nad głową, bez opieki, w miejscu, gdzie rok temu postrzelono kilka kotów.

Wolontariuszka bez wahania zabrała kicię do lecznicy. Kitka to drobna, subtelna i delikatna kicia. Uwielbia przytulać się do człowieka i leżeć na rękach. Wystarczy pochylić się nad klatką i już sama wspina się człowiekowi na ramię, układa się wygodnie i mruczy. Wtula się w kark, albo zwija w kłębuszek i zasypia. Jest tak przylepna i miła, że nie sposób odmówić jej miziania. Na widok człowieka pręży grzbiet, przytupuje i zagląda w oczy – cały czas mogłaby być głaskana!

Jest pod opieką PKDT od kilku tygodni, jednak niedawno bardzo schudła, zmarniała, stała się osowiała. Nadal się cieszyła na widok człowieka, ale widać było, że brakuje jej energii. Na rękach układała się w jednej pozycji. Brakowało jej sił na więcej. Natychmiast zrobiono badanie krwi. Parametry wątrobowe są niedobre – stąd złe samopoczucie Kitki.

Zostało wdrożone leczenie. Niestety, kiedy jedne wyniki się poprawiają, inne się pogarszają. Wątroba nie pracuje prawidłowo. Konieczna jest dalsza diagnostyka, a wolontariuszom brakuje na nią funduszy. Konieczne są kolejne badania – diagnostyka obrazowa i szeroki zakres badań krwi. Potrzebujemy również środków na szpitalik (już jest w nim 2 miesiące, a to jeszcze nie koniec) i karmę weterynaryjną. Kicia z apetytem je saszetki – w przypadku karmy weterynaryjnej to ogromny koszt.

Prosimy o wpłaty – choć najdrobniejsze. Ufna, kochana Kitka bardzo Was potrzebuje. Siedzi grzecznie i cichutko, wzięta na ręce wtula się jeszcze bardziej niż zwykle, choć wydawało się to już niemożliwe. Przytula się całą sobą, czeka na pomoc.

DobryKlik.pl zebrał dla Kajtka kwotę  1452.35 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 24 - Kajtuś

Jestem Kajtuś - tak nazwały mnie ciotki ze Stowarzyszenia. Mam 3 miesiące i strasznie się pochorowałem. Zaczęło się od małej nadżerki na języku, który bolał niemiłosiernie. A jak bolał, to nie jadłem. Gdy nie jadłem, to okropnie podupadłem. Chudy jestem strasznie. Ciotki zabrały mnie do szpitala. Okazuje się, że nie jest dobrze…

Miłe doktorki powiedziały im, że mam kaliciwirozę i panleukopenię. Dla takiego małego Kajtka jak ja to podobno wyrok. Nie jem, nie piję, nie mogę się ruszyć. Tyłeczek mnie boli, bo mam biegunkę. Ciocie mnie nie opuszczają, lekarze opiekują się mną jak jakimś małym bobasem.

Dostaję kroplówki, leki, surowicę, a ciocie przychodzą i mi śpiewają. Cały dzień leżę i czekam na poprawę. Mówią, że będę tu długo… Może nawet miesiąc. Od wczoraj czuję się jakby lepiej, podnoszę głowę i z niecierpliwością czekam na odwiedziny.

Martwię się tylko o ciotki. One już wiedzą, że moje leczenie będzie kosztowało majątek, a nie mają ani grosza. Tak sobie myślę, ja, Kajtuś, że może Wy pomożecie?

Nasz mały, kochany Kajtek walczy z godziny na godzinę o cud. Już teraz weterynarze nie mogą uwierzyć w to, że żyje. Kajtkowe leczenie w klinice to koszt, z jakim nie damy sobie rady. Może sięgnąć nawet 2000 zł, a to dla naszego małego Stowarzyszenia kwota astronomiczna. Pomóżcie spełnić nasz i Kajtka cud. Dołóżcie się do leczenia. Bardzo prosimy!

DobryKlik.pl zebrał dla Kajtka kwotę  1008.35 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 23 - Basia

Kochani, leczenie zaawansowanego kociego kataru u Basi, Hani i Zuzi trwa już ponad miesiąc. Kiedy na ostatniej prostej leczenia powoli zaczynałam rozglądać się za dobrymi domami dla dziewczynek, one rozchorowały się ponownie.

Hania i Zuzia wyzdrowiały, ale Basia jest w bardzo ciężkim stanie. Walczy o życie. Biegunka z krwią, wymioty, apatia i... Ogromny ból. Maleńka gaśnie w oczach. Jest coraz słabsza. Wczorajsze USG jamy brzusznej wykazało zapalenie trzustki i wątroby! Została pobrana krew do kolejnych badań laboratoryjnych. Basieńka jest na silnych lekach, dostaje kroplówki, ogrzewam ją termoforem. Rokowania są ostrożne, ale weterynarze, którzy walczą o jej życie wierzą, że wciąż jest dla niej szansa. Walczymy!

W tej chwili pod swoją opieką mam 5 kociąt w domu tymczasowym oraz 25 kotów wolno żyjących, dla których co miesiąc muszę zakupić ok. 60 kg suchej karmy - muszę liczyć się z każdą złotówką.

W walce o życie Basi potrzebuję Waszej pomocy. Bez Was nie dam rady tego udźwignąć. Basia pilnie potrzebuje specjalistycznej karmy weterynaryjnej, dobrej jakości suchej i mokrej karmy oraz lizyny. Liczy się dosłownie każda złotówka. Pomóżcie, proszę!

DobryKlik.pl zebrał dla Neptuna kwotę  1218.35 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 22 - Neptun

Neptunek już kiedyś potrzebował pomocy - wtedy, gdy znalazł się pod naszą opieką. Kocurek trafił do nas z gnijącą łapką, która niestety musiała zostać amputowana… Amputowany musiał być także ogonek. Dzięki tym operacjom, kotek przeżył. Okazało się, że ktoś do niego strzelał i część śrutu utknęła w kręgosłupie i uciska rdzeń.

Operacja byłaby zbyt ryzykowna i Neptun mógłby w efekcie zostać sparaliżowany. Natomiast przez to, że jest ucisk na rdzeń, kociak nie trzyma moczu i kału, na co dzień chodzi w specjalnych pieluszkach. Radzi sobie bardzo dobrze, mieszka w domu tymczasowym z innymi kotami. W lecie i ciepłe dni ma do dyspozycji wolierę wybudowaną specjalnie dla kotów. Chłopak jest przyjacielski i kochany. Opiekunka musi go przemywać w specjalnych środkach antybakteryjnych i zmieniać pieluszki.

Do tej pory jakoś to było, ale niedawno Neptunek zachorował na zapalenie pęcherza. Zostało wyleczone, ale znów wróciło. Musimy zrobić badanie moczu ogólne i badanie bakteriologiczne moczu – posiew moczu (powie nam to, na jakim tle może być owe zapalenie – stresowym, bakteryjnym czy innym). Neptun musi przyjmować leki, pastę wyrównującą PH oraz jeść specjalną karmę Urinary RC (mokrą – w niej ma podawane leki). Wszystko to generuje bardzo wysokie koszty.

Z doświadczenia wiemy, że niestety zapalenie pęcherza lubi nawracać. Bardzo prosimy o wsparcie dla Neptunka. Ten kocurek znów potrzebuje Waszej pomocy. Za wszystkie darowizny będziemy ogromnie wdzięczni!

DobryKlik.pl zebrał dla Neptuna kwotę  1101.85 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 21 - Kubuś

Kot sobie poradzi - najczęściej właśnie takie przekonanie funkcjonuje w ludzkich umysłach. Gdy pojawi się jakiś problem, po prostu wystawiają kota za drzwi. Kubuś jest jednym z przykładów na to, że jest zupełnie inaczej. Domowy, wykastrowany kocurek nie potrafił znaleźć schronienia, nie umiał zorganizować sobie nowego życia.

Noce spędzał na drzewie, w dzień biegał za ludźmi, miauczał i prosił o pomoc. Chociaż dokarmiany, z dnia na dzień wyglądał coraz gorzej. Życie na wolności wyraźnie mu nie służyło. Mimo licznych ogłoszeń nie odnalazł się opiekun Kubusia. Na szczęście udało się znaleźć dom tymczasowy dla kocurka.

Kubuś jest już bezpieczny. Okazał się przemiłym pieszczochem. Jest już po pierwszej wizycie u weterynarza. Niestety, skutki bytowania na wolności okazały się poważniejsze niż przypuszczaliśmy. Kubuś ma zapalenie płuc. Kotek został odpchlony, odrobaczony, miał pobraną krew (czekamy na wynik badania). Dostał antybiotyk, za parę dni kontrola.

Teraz Kubuś dochodzi do siebie pod troskliwą opieką swojej tymczasowej opiekunki. Mamy nadzieję, że szybko wyzdrowieje i będziemy mogli szukać domu dla tego pięknego chłopczyka. Prosimy Was o wsparcie!

DobryKlik.pl zebrał dla Kubusia kwotę  1002 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 20 - Funii - tykająca bomba

Prawie dwa miesiące temu pod opiekę naszej Fundacji trafił Funio. Kocurek ma około 12 lat, jest wykastrowany i pochodzi z domu pewnego małżeństwa, które w ciągu kilkunastu lat przygarnęło 35 kotów. Niestety, nagła choroba Pana spowodowała utrudnienia w opiece nad tak liczną gromadą futrzaków.

Pani szukała pomocy. Skontaktowała się z naszą Fundacją i tak Funio, jako najbardziej chory ze wszystkich kotów, trafił do naszej Mruczarni. Pozostałe koty również są pod naszą opieką, ale przebywają dalej w domu swojej opiekunki.

Niedawno kocurek dostał strasznych duszności, "pompował" przeponą, miał wzrok umierającego zwierzęcia. Pani Doktor dwoiła się, aby mu pomóc. Wpakowała w niego całą serię leków, siedziała długo po godzinach pracy, czuwając przy Funiu. Kocur na szczęście przeżył noc.

Pojechaliśmy z nim na badanie RTG. Okazało się, że problemy z chodzeniem spowodowane są zwyrodnieniami kręgosłupa, a dalsza konsultacja neurologiczna wykazała mikrozakrzepy, które także utrudniają Funiowi poruszanie się. Neurolog zwrócił również uwagę na powiększony obraz serca i skierował nas do kardiologa.

Kardiolog wykonał kocurkowi echo serca i usg jamy brzusznej. Ponadto zmierzył mu ciśnienie, które okazało się być bardzo wysokie - ponad 280, gdzie około 200 u kotów to już bardzo dużo. Funio ewidentnie jest kotem kardiologicznym i dodatkowo cierpi na anemię. Obecnie podajemy mu leki na serce, zakrzepicę, anemię, obniżenie ciśnienia i przeciwbólowe.

Prosimy, pomóżcie Funiowi normalnie żyć i cieszyć się kocim życiem!

DobryKlik.pl zebrał dla Funia kwotę  1347,30 zł





Pomagamy kociakom każdego dnia Cel nr 19 - Potrącona Kicia

W świąteczny wieczór ktoś potrącił kotkę. Leżała na drodze, samochody na szczęście jakimś cudem ją omijały... Niestety ludzie też. Nikt nie zareagował, nie pospieszył z pomocą, kiedy leżała przerażona i obolała. Cierpiała. Wtedy, jak na życzenie, na drodze pojawiła się nasza wolontariuszka. Ona jedna zatrzymała auto i podeszła sprawdzić, w jakim stanie jest poszkodowane zwierzę.

Później wszystko potoczyło według procedur: zgłoszenie do służb miejskich, transport do całodobowej lecznicy, następnie do schroniska w celu zdiagnozowania i określenia zakresu urazu oraz metody leczenia. U Kici stwierdzono skomplikowane złamanie. Postanowiłyśmy, że uzgodnimy ze schroniskiem przejęcie Kici pod nasze skrzydła. Kadra schroniska nie czyniła żadnych trudności. Przyjaźnie odebrali naszą decyzję i zaprosili do częstszej współpracy. Wiedzieli, że nasza Fundacja opiekuje się zwierzakami najlepiej, jak to możliwe.

DobryKlik.pl zebrał dla Kici kwotę  836,00 zł





Pomagamy kotom każdego dnia Cel nr 18 - Kot Kamyk

To miała być spokojna sobota w Fundacji… I była do momentu telefonu i informacji, którą otrzymały nasze wolontariuszki. Na Górze Kamieńsk leżał w słońcu sparaliżowany kociak. Podobno od kilku dni.

Informacje uzyskane telefonicznie potwierdziły się. Kocurek nie mógł przemieszczać się na tylnych łapkach. Był bardzo zaniedbany, poparzony słońcem, brudny, zakleszczony, z nienaturalnie dużym brzuszkiem. Stwierdzono też brak kilku zębów. Kamyk jest już po wstępnych badaniach RTG, morfologii, biochemii i badaniu moczu. Kocurek ma problemy z oddawaniem moczu i kału. Wymaga noszenia pieluch, cewnikowania i codziennych kąpieli. Każde kolejne badania wychodzą mało optymistycznie. Najgorsze jeszcze przed nim...

Fundacja chciałaby, by Kamyk trafił w ręce najlepszych specjalistów. Ze względu na złe wyniki krwi, kocurka czeka leczenie, a następnie rezonans magnetyczny, operacja kręgosłupa i zapewne długa rehabilitacja. Jego tymczasowa opiekunka Marta robi wszystko, by dać Kamykowi szansę na pełnosprawne życie, ale ograniczają ją finanse...



DobryKlik.pl zebrał dla Kamyka kwotę  1245,21 zł





Pomagamy kotom każdego dnia Cel nr 17 - Kot Figo

Figo to młody kocurek, który do lecznicy trafił pół roku temu. Tak, Kochani, pół roku mieszka już w klatce, bo tyle trwa jego leczenie…

Wolontariuszki Fundacji Viva! z grupy Pomorski Koci Dom Tymczasowy zostały zawiadomione o kocie leżącym pod budynkiem na jednym z gdańskich osiedli. Jego stan był tragiczny – miał wybite zęby, obcięty ogonek, złamaną łapkę i był poparzony papierosami. Tak, ktoś tego bezbronnego zwierzaka przypalał papierosami! Wdała się też rozległa infekcja skórna, zakażenie, które objęło znaczny procent skóry. Kikut ogonka nie chce się goić, ta rana także jest zakażona.

Trudno wyobrazić sobie, jakim torturom i mękom był poddany ten młody, kochany kocurek... Został zabrany przez wolontariuszki do lecznicy, gdzie przebywa do dziś, leczenie ciągnie się miesiącami, przez co generuje ogromne koszty (leki, zabiegi, opłata za miejsce w lecznicy, karma, żwirek, podkłady), jednak idzie ku dobremu i wolontariuszki mają ogromną nadzieję, że wysiłek włożony w ratowanie Figusia zaowocuje jego długim i szczęśliwym życiem u boku kochającego opiekuna.

Straszne były także psychiczne rany, których doznał Figuś – panicznie bał się ludzi, drżał i ślinił się z przerażenia na ich widok, wbijał się w sam koniec transportera oczekując najgorszego. Musiał bardzo cierpieć, gdy oprawcy dorwali go w swoje łapska. Teraz, dzięki cierpliwości i zaangażowaniu wolontariuszek z PKDT oraz pani doktor udało się znów zdobyć zaufanie kocurka. Figo nigdy nie był agresywny, musiał kiedyś być domowym kotem, dlatego proces ponownego oswajania, choć długi, przebiegał sprawnie i został uwieńczony całkowitym sukcesem – Figo jest miziakiem uwielbiającym pieszczoty!

Tak, to prawda, że Figo jest bardzo skrzywdzony przez człowieka, dlatego to człowiek musi czuć się odpowiedzialny za jego dojście do zdrowia. Pomóżmy mu odzyskać radość życia. Przed nim długie leczenie skóry i pobyt w lecznicowym hoteliku, za nim doprowadzenie do porządku ząbków, zabieg na złamanej łapce. Potrzebne są fundusze na dodatkową diagnostykę, leki, karmę, żwirek, a być może także na przeszczep skóry. Na koncie PKDT pustki. Nie potrafili odmówić pomocy, ważna była każda chwila. Kilka godzin później Figo najprawdopodobniej by nie żył. Bardzo prosimy Was o wsparcie. Razem możemy go uratować.



DobryKlik.pl zebrał dla Figo kwotę  1952,16 zł





Pomagamy kotom każdego dnia Cel nr 16 - Kot Gumiś

Życie na wolności na jednym z gdyńskich osiedli bardzo doświadczyło tego niemłodego, ale niezwykle kochanego i poczciwego kota. Gumiś, pomimo systematycznego dokarmiania, wiódł żywot zwierzaka wolno bytującego, co odbiło się na jego zdrowiu i wyglądzie. Postrzępione uszka i sierść wskazują na liczne bójki, w których musiał uczestniczyć.

Gumiś nigdy nie zaznał luksusu zacisza domowego, a mimo to zachowuje się jak doświadczony kanapowiec. Ceni sobie ludzi, przymila się i uwielbia pieszczoty. Jest spokojny, a swoje potrzeby załatwia w kuwecie.

Ze względu na dramatycznie pogarszający się stan zdrowia, dwa tygodnie temu kocurek trafił pod opiekę fundacji, a następnie do zaprzyjaźnionej lecznicy weterynaryjnej, w której będzie leczony aż do momentu ustabilizowania się ogólnego stanu organizmu. Ten niestety daleki jest od optimum. Wychudzenie połączone z brakiem apetytu, bardzo silny atak kociego kataru oraz zapaść, którą przeszedł w trakcie podawania kroplówki, to tylko początek problemów Gumisia.

Dotychczasowa diagnostyka wykazała, że kotek ma FIV, czyli wirusa niedoboru immunologicznego. Zwierzaka nie można wypuścić na wolność, bo to oznaczałoby wyrok dla tego sympatycznego czworonoga. Do tego diagnoza FIV dramatycznie obniża szanse adopcyjne Gumisia, który przede wszystkim potrzebuje domu, spokoju, miłości i odpowiedzialnej opieki.

Badania krwi, USG, RTG oraz każda doba w lecznicy to koszty, z którymi nie możemy się uporać. Bardzo prosimy o pomoc w imieniu Gumisia, aby ten poczciwy kotek otrzymał potrzebne leczenie oraz szansę na adopcję, czyli odrobinę spokoju, na który zasłużył.

DobryKlik.pl zebrał dla Gumisia kwotę  809,35 zł





Pomagamy kotom każdego dnia Cel nr 15 - Kotek Szymek

Szymuś to kolejna kocia bieda, która trafiła pod opiekę Fundacji. Jest to około 2-miesięczne kociątko, znalezione w okolicach Trzciany koło Rzeszowa.

Do współpracującej z nami lecznicy przywieźli maluszka dobrzy ludzie, którzy zwrócili uwagę na to, że kotek płacze i ma uszkodzoną łapkę. Po oględzinach i wykonaniu zdjęć RTG okazało się, że ma złamane przedramię i zmiażdżoną łapkę. Na stópce zrobił się już ogromny ropień. Kocurka musiało to bardzo boleć.

Nie wiadomo, skąd taki oswojony malec znalazł się przy ruchliwej drodze. Nie wiadomo też, co jest przyczyną jego stanu. Gdyby potrącił go samochód pewnie już by nie żył. Możliwe jednak, że przejechano jego łapkę. Kotek jest wychudzony. Był bardzo głodny.

Obecnie maluszek jest już po zabiegu ortopedycznym. Łapka została poskładana, a stópka powoli się goi. Zmiażdżone paluszki nie odrosną i nie zregenerują się, ale mamy nadzieję, że malec będzie sobie świetnie radził pomimo deformacji.

Szymka czeka jeszcze długie leczenie oraz rehabilitacja. Prosimy o wsparcie dla tego kocurka. Razem możemy podarować mu sprawność i uwolnić go od bólu!

DobryKlik.pl zebrał dla Szymka kwotę  1004,20 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 14 - Kotka Muszka

Kotka Muszka została do nas przywieziona przez Straż Gminną. Była w agonii z bólu, odwodniona i słaba. W ranie na zmasakrowanej tylnej łapie zagnieździły się larwy much. Weterynarz już po wstępnych oględzinach od razu stwierdził, że noga musi zostać amputowana bo gnije, nie wiadomo jak daleko doszła martwica.

Przetransportowaliśmy więc Muszkę do kliniki, gdzie po serii koniecznych badań została poddana operacji. Niestety, kotka bardzo źle zniosła narkozę, musiała być reanimowana i należało ją szybciej wybudzić, by przeżyła.

Martwica była zaawansowana i sporo tkanki trzeba było wyciąć (na plecach i brzuszku), aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się jej na plecy i drugą łapę, co byłoby tragedią. Kotka została poddana częściowej mastektomii. W tej chwili dostaje bardzo silne antybiotyki, aby organizm zwalczył infekcję. Ryzyko jest cały czas, mamy nadzieję, że martwica nie zdążyła dojść do okolic kręgosłupa.

Mucha jest wspaniałą, łagodną, wystraszoną kotką, która bardzo lubi głaskanie i jedzonko. Na pewno nie zasłużyła na taki los. Nie wiemy, jaki wypadek ją spotkał i jak długo leżała w niewyobrażalnym bólu i cierpieniu, oczekując na pomoc. Jest w szoku, jest po kilku dniach strasznych cierpień i bólu po wypadku, jest w nowym miejscu, nie ma tylnej łapy, są nowi ludzie, towarzyszy jej ból pooperacyjny, ale mimo wszystko jest bardzo cierpliwa i łagodna.

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe w leczeniu Muszki! Szukamy też dla kotki domu tymczasowego, który będzie w stanie podawać kotce leki i opatrywać ranę. Błagamy o pomoc...



DobryKlik.pl zebrał dla Muszki kwotę  965,13 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 13 - Kotek Przecinek

Przecinek to młodziutki, około 8-miesięczny kocurek o niebywałej urodzie. Pod opiekę Fundacji, trafił z trudnych warunków, w których przebywało 40 kotów. Wśród nich był właśnie on. Wychudzony i przerażony Przecinek.

Kocurek trafił do lecznicy, gdzie okazało się, że przechodzi zapalenie płuc. Dodatkowo wykryto świerzb w uszach; miał również twardy, nabrzmiały brzuszek. Na domiar złego był bardzo brudny i zaniedbany; jego futerko w niczym nie przypominało pięknego i lśniącego kociego stroju. Przecinek aktualnie jest w trakcie leczenia oraz obserwacji.

Przecinek dał się poznać jako niezwykły kocurek o cudownych charakterze. Już w lecznicy, podczas badań, był ogromnie cierpliwy i przekochany. Zdawało się, że pozwalał robić ze sobą wszystko, w zamian oczekując jedynie odrobiny czułości. W domu tymczasowym, w którym kocurek przebywa, potwierdził swój niezwykle proludzki charakter. Przecinek uwielbia kontak z człowiekiem, bardzo szybko wchodzi z nim w relację. Uwielbia pieszczoty i zabawy. To ciepły, ogromnie przyjacielski kocurek, który na ten moment marzy o tym, aby odzyskać pełnię sił.

Przecinek bardzo prosi o pomoc. Potrzebujemy środków na leczenie kocurka, na zakup lepszej karmy, a docelowo na szczepienie oraz kastrację. Przed nim niestety długotrwały proces leczenia, hospitalizacja. Dodatkowo potrzebujemy zakupić dla kocurka środki odpornościowe. Pomóżmy Przecinkowi, który liczy nasze wsparcie!

DobryKlik.pl zebrał dla Przecinka kwotę  1005,75 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 10 - Kotek Felek

Kreska – kocia bieda, mająca 7-8 miesięcy i ważąca 1,3 kg. Kotka została wydarta ze szponów śmierci, zabrana z fatalnych warunków. Kiedy się na nią patrzy, nie widzi się kota – widać skórę i przebijające przez nią kości.

Kreska pod opiekę Fundacji trafiła na początku czerwca bieżącego roku. Od razu zabrana została do lecznicy na badania. Obrazowo – nędza i rozpacz, osłuchowo nie było najgorzej. Poza tym oczywiście anemia i skrajne wyczerpanie organizmu. Jelita rozregulowane, futerko całe w odchodach.

Kicia trafiła do domu tymczasowego na obserwację. Wdrożono środki odpornościowe i odpowiednią dietę, która pomoże jej wrócić do sił, a nie spowoduje sensacji jelitowych. Jednak malutka nie chce jeść. Jest bardzo słaba, wycieńczona. Musi być karmiona strzykawką. Czeka ją bardzo długie leczenie – być może hospitalizacja w szpitalu, szczepienia i sterylizacja. Kotka patrzy na opiekunów wielkimi oczami. Trudno się nawet domyślić, co chciałaby nam powiedzieć...

Kochani, bardzo prosimy o pomoc dla koteczki. Sami nie damy rady tego udźwignąć, tym bardziej, że oprócz Kreski, pod naszą opiekę trafią jeszcze inne koty z tego samego miejsca – tak samo lub bardziej zabiedzone i chore. Mamy nadzieję, że przyszłość Kreski z każdym kolejnym dniem będzie rysować się w bardziej świetlanych kolorach. Że wyzdrowieje i znajdzie kochający dom. Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę.

DobryKlik.pl zebrał dla Kreseczki kwotę  902,41 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 10 - Kotek Felek

Kochani, bardzo prosimy, pomóżcie ratować Mimi! Kicia jest pod opieką wolontariuszek Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego (Grupa lokalna Fundacji Viva).

Kiedy zmarła opiekunka Mimi, rodzina właścicielki, zamiast otoczyć kotkę opieką, chciała wyrzucić ją na ulicę. Jest to niezgodne z prawem, gdyż rodzina dziedzicząca majątek po zmarłym ma obowiązek zająć się również zwierzęciem, który przecież wlicza się do masy spadkowej... Życie jest życiem, a niegodziwość pozostaje niegodziwością. Tu chodziło o życie i zdrowie koteczki. Wolontariuszki nie ryzykowały.

Dziewczyny zabrały ją do domu – uratowały Mimi przed śmiercią na gdyńskiej ulicy. Domowa kotka nie miała żadnej szansy, aby poradzić sobie na ulicy. Mimi jest wdzięczną burą dziewczynką. Uwielbia spać w łóżku, mocno się przytula. Lubi wylegiwanie się na słońcu, przy drapaniu mruczy jak traktorek. Patrzy w oczy, prosi o czułości – swoją tymczasową opiekunkę po prostu uwielbia.

Mimi przeżyła stratę pierwszej opiekunki. Teraz, kiedy wreszcie się odnalazła – zaufała, pokochała i poczuła się bezpiecznie, spotkała ją kolejna tragedia. Kilka dni temu kotkę wypuszczono na spacer do ogródka, jednak skutki tej wycieczki są tragiczne. Mimi postrzelono bronią palną... Okazało się, że przestrzelono jej mostek. Ołowiany nabój utkwił w jej malutkim ciałku. Obolała, ledwo się poruszająca kotka, została znaleziona przez opiekunów. Konieczna była natychmiastowa operacja ratująca życie.

Nabój został znaleziony w pobliżu płuc, co rodzi zagrożenie odmą płucną. Bardzo potrzebne są fundusze, aby ratować kruszynę. Niezbędne są środki na opłacenie kilku rtg, operacji, codziennych wizyt u weterynarza – zastrzyków i leków przeciwbólowych, by choć trochę ulżyć Mimi w cierpieniach. Jeśli z płucami będzie gorzej, konieczna będzie komora tlenowa.

To zawrotne koszty. Wolontariuszki chcą ratować tę mruczącą przylepę, spoglądającą ufnie w oczy i proszącą o pomoc. Bez Was nie są w stanie. Kicia jest słaba, ale walczy. Pierwsze doby były dramatyczne, ale przeżyła. Potrzebne jest dalsze leczenie, wyjazdy do lecznicy 2 razy dziennie. Wolontariuszki zrobią wszystko, aby żyła. Musi się udać, kotka jest bardzo dzielna. Bardzo prosimy o wsparcie, ratujmy burą, kochaną Mimi!

DobryKlik.pl zebrał dla Mimi kwotę  1005,65 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 10 - Kotek Felek

Kilka dni temu pod opiekę Fundacji Felineus trafił bardzo chory kocurek. Jego historia, opowiedziana nam przez osoby, które go uratowały i zabrały z ulicy, oderała nam mowę.

Kocurek zabrany został z ul. Raginisa w Rzeszowie. Na tej ulicy wypatrzyły go wolontariuszki, które 3 tygodnie temu zajmowały się odławianiem w tym miejscu bezdomnych kotek do sterylizacji. Z wywiadu, jaki wtedy przeprowadziły, dowiedziały się, że pojawił on się na ulicy niespełna miesiąc wcześniej. Był bardzo wystraszony – bał się zarówno ludzi, jak i innych kotów, a przede wszystkim ulicznego hałasu. Do miski podchodził tylko nocami. Kocurek bardzo szybko zaczął podupadać na zdrowiu. 3 tygodnie temu wolontariuszki zobaczyły go ponownie – był wówczas w bardzo kiepskim stanie. Wychudzony, z zaropiałymi oczami i pyszczkiem wyglądał okropnie. Tego dnia nie udało się go złapać. Zniknął na kilka dni.

Wolontariuszki dowiedziały się, że przez karmicielki z tamtejszej okolicy, kiciuś nazywany był Kaprawcem... Nie dostawał jedzenia, był przeganiany, żeby nie zaraził innych kotów, które tam żyją... Nie mieści nam się w głowach, jak osoba karmiąca koty mogła się tak zachować. Pozbawiła kocurka jedzenia, więc skazała go przecież na śmierć.

10 maja udało się nam go złapać. Trafił do lecznicy, gdzie wykonano mu podstawowe badania. Ponieważ stan zębów był fatalny, zostały one usunięte, a kocurka wykastrowano. Mimo to jego stan się nie poprawiał, dlatego nasza Fundacja zabrała go pod swoje skrzydła. Wykonano powtórne badania. Stwierdzono ostry stan zapalny w pyszczku. Parametry biochemii na szczęście są w normie. Ponieważ kocurek nie je, założono mu wenflon i pozostawiono w kocim szpitaliku. Nie wiadomo ile potrwa leczenie, ale mamy nadzieję, że przyniesie spodziewane rezultaty i kocurek wróci do formy.

Nie wiemy, ile kocurek ma lat, ale na pewno nie ma ich więcej niż 3. Wiemy jednak, że jego zachowanie wskazuje na to, że dawniej był domowym i miziastym kotem. Teraz nadal taki jest, chociaż jest również nieco przestraszony. Wolontariuszki, które go uratowały, nazwały go Felek. Mieliśmy już kilka kotów o takim imieniu i każdemu z nich się poszczęściło. Mamy nadzieję, że również historia tego Felka zakończy się szczęśliwie. Prosimy o pomoc w imieniu kocurka!

DobryKlik.pl zebrał dla Felka kwotę  803,95 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 9 - Kotek Piotruś

Piotruś to kocurek zabrany ze stada 17 bezdomnych kotów. Być może kiedyś miał dom, jednak teraz jest około 5-letnim kotem z ranami, strupami i zadrapaniami, a także bliznami odniesionymi w czasie licznych walk.

Kocurek histerycznie reaguje na widok jakiegokolwiek psa. Być może któryś zrobił mu kiedyś krzywdę. Na pewno wiele przeszedł w swoim życiu, już sama egzystencja wolno żyjącego kota nieustannie narażana na niebezpieczeństwa. Dla człowieka jest kotem tak przyjaznym jak żaden inny! Kocha ludzi, momentalnie poddaje się czułościom, ociera się o nogi, domaga się głaskania. Pragnie miłości!

Kiedy do nas trafił zaniepokoiło nas, że wypija około trzech szklanek wody dziennie, co jest ogromną ilością dla kota. Przy głaskaniu wyczuliśmy też zgrubienia na pleckach. Podczas wizyty u weterynarza okazało się, że te zgrubienia to powiększone nerki. Zobaczyliśmy to na USG. Badania krwi wskazały znacznie podwyższony mocznik i kreatyninę. Wykazały również anemię.

Piotruś musiał przejść na specjalną weterynaryjną karmę Renal przeznaczoną dla kotów z chorymi nerkami. Dostaje także lek Ipakitine. Co kilka dni ma podawaną dożylnie Erytropoetyne, której zadaniem jest zwiększenie ilości erytrocytów. Co jakiś czas Piotruś ma przeprowadzane kontrolne badania krwi.

Kocurek posiada niezmierzone pragnienie życia, apetyt ma ogromny, chęć kontaktu z człowiekiem nadal pozostaje niesamowita. Zdajemy sobie sprawę, że przewlekła niewydolność nerek to poważna choroba, jednak nie wyklucza ona kilku lat życia, jeśli zostanie wdrożone odpowiednie i permanentne leczenie oraz kontrolne wizyty weterynaryjne.

Piotruś zasługuje na to, aby o niego walczyć. Chcemy, żeby jak najdłużej mógł się cieszyć komfortowym życiem, którego nigdy wcześniej nie miał. Naszym celem jest polepszenie jego kondycji i wyników krwi. Wierzymy, że później wreszcie otrzyma życie z kochającymi opiekunami przy boku i poczuciem bezpieczeństwa, o których kiedyś mógł tylko marzyć. Mamy nadzieję, że zdecydujecie się okazać Piotrusiowi wsparcie. Każdemu, kto chciałby się dorzucić do zbiórki na leczenie nerek Piotrusia serdecznie dziękujemy!

DobryKlik.pl zebrał dla Piotrusia kwotę  537,40 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 6 - Kotka Zosia

Babula Zosia to kocia staruszka z Nowego Portu, która dobrowolnie podeszła do wolontariuszki. Była chuda, brudna i wygłodniała. W jej oczkach widać było prośbę o pomoc. Stan Kotki nie pozwoliłby jej na przeżycie, jeśli zostałaby zdana tylko na siebie. Fundacja zabrała ją pod swoje skrzydła. Babula zamieszkała u wolontariuszki w domu tymczasowym.

Nie wiemy, jakie były losy Zosieńki w przeszłości, jednak domyślamy się, że musiała być kotkiem domowym – jest delikatna, wrażliwa, oswojona. Wolontariuszka zabrała kicię do lecznicy, w której wykonano diagnostykę.
Babula Zosia przeszła zabieg usunięcia cyst z nerek. Została wysterylizowana i odrobaczona. Usunięto jej również zęby oraz kleszcze. Staruszka dostaje cały czas mokre, rozdrobnione jedzenie przypominające papkę – ma problem większymi kawałkami. Jest chudziutka, chodzenie stanowi dla niej nieco niedogodne wyzwanie.
W domu tymczasowym śpi pod łóżkiem – jest to miejsce, które sobie sama wybrała. Wychodzi tylko skorzystać z niskiej, prowizorycznej kuwetki (do normalnej nie była zdolna wejść). Czasem jedynie zrobi kilka kroczków, aby się rozciągnąć. Kotka jest spragniona uczuć – już od pierwszego dnia domaga się pieszczot!

Babula Zosia potrzebuje dalszej pomocy weterynaryjnej. Ma trudności z poruszaniem się, a także poważne problemy skórne – straszliwie się drapie, przez co tworzą się rany, które dodatkowo rozdrapuje… Leczenie kotki jest długotrwałe i kosztowne. Kotkę czeka operacja. Potrzebuje także specjalistycznej karmy.

Zosieńka jest kochaną, starszą kotką, która potrzebuje opieki i ciepła. Koteczka powinna spędzić czas, jaki jej pozostał w spokojnym domku, u boku troskliwego opiekuna. Zależy nam, aby podarować Babuli szczęśliwe dni wolne od bólu. Pomóżmy Zosi normalnie funkcjonować i podarujmy jej odrobinę miłości!

DobryKlik.pl zebrał dla Zosi kwotę  226,95 zł





Pomagamy kotkom każdego dnia Cel nr 6 - Kotek Mike

Pod opieką wolontariuszy z grupy lokalnej Fundacji Viva – Zwierzaki z Mińska od pewnego czasu znajduje się młody kocurek. Początkowo wydawał się zdrowy, jednak jego doraźni opiekunowie szybko zaobserwowali, że kotek ma pewne problemy związane z chodzeniem. Zdawało się, że czynność ta sprawia mu nasilający się ból.

Mike, ponieważ takie nadano mu imię, trafił do lecznicy. Lekarz natychmiast wykonał zdjęcie RTG. Zdiagnozowano połamaną miednicę z odłamem kości. Weterynarz od razu powiedział, że tylko szybka operacja ortopedyczna może przywrócić kocurkowi sprawność. Przeprowadzono operację, podczas której lekarz chciał zespolić specjalną płytką odłam kości. Przewidywano, że po sześciu tygodniach Mike wróci do formy sprzed przykrego zdarzenia. Tak się jednak nie stało, ponieważ już w trakcie operacji okazało się, że kość jest tak krucha, że nie da się jej zespolić żadnym materiałem – ani drutem, ani płytką. Jedynym wyjściem było usunięcie odłamanej kości i spiłowanie kości w ten sposób, aby nie raniły i nie przeszkadzały w poruszaniu się. Po zabiegu kocurek mógł się uwolnić od cewnika, który miał założony do czasu operacji – połamana miednica nie pozwała bowiem na normalne oddawanie moczu.

Teraz Mike będzie musiał spędzić cztery tygodnie w klatce, po których wykonane będzie kontrolne badanie RTG. Do tego czasu kocurek musi nosić kołnierz, który nie poprawia jego ogólnego samopoczucia. Pobyt w przychodni przewidziany jest na sześć długich tygodni. Mike leczony jest antybiotykoterapią, przyjmuje też środki przeciwbólowe. Zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie w leczeniu kotka. Pobyt w klinice, operacje, leki… Przywrócenie Mike’owi zdrowia wymaga pieniędzy, których Fundacja nie posiada. Razem możemy uwolnić tego rudego słodziaczka od cierpień!



DobryKlik.pl zebrał dla Mike'a kwotę  1222,43 zł





Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Cel nr 6 - Kotek Miłosz

Był 16 dzień lutego. Przy ulicy Magellana na Morenie pojawiał się on – mizialski kot, który pcha się do domu. Bez skrępowana chodził po klatce, próbował nawet dostać się do windy! Robił wszystko, by ukradkiem wejść do jakiegoś mieszkania. Nie miał wielkich wymagań – byle było tam ciepło i oby znalazło się coś do jedzenia. Odważny kotek zwrócił uwagę pewnej pani, która z chęcią by go przygarnęła. Problem tylko w tym, że w jej domu stacjonują już cztery futrzaki. Zlitowała się jednak nad kocim przybłędą, zrobiła mu w ogródku domek z kartonika i koca, dawała jeść. Miłosz nie jest wykastrowany i po pewnym czasie tak po prostu zniknął. Wrócił po trzech dniach. Był obolały, spuchnięty, zostawiał ślady krwi. Pani Ala szybko podjęła decyzję i chwilę później kotek był już w drodze do całodobowej klinki. Po badaniach – USG i rentgenach okazuje się, że Miłosz jest bardzo poturbowany. Pani weterynarz wyklucza prawdopodobieństwo upadku lub doznania urazu w kontakcie z samochodem. Wygląda to tak, jakby ktoś trzymał go za ogon i kopał... Czy za to, że się łasił? Miłosz tęsknił za człowiekiem i spotkała go kara…

Jego stan był bardzo ciężki. Podłączono mu cewnik, leżał w klinice całodobowej, pod stałą opieką lekarza. Powiększony pęcherz ze skrzepami krwi na szczęście nie jest pęknięty, śledziona też cała, ale okolice odbytu wciąż są opuchnięte i obolałe. Jakby tego było mało, znaleziono u niego kleszcza w okolicach tego opuchniętego odbytu. Obrazu dopełnia urwany ogon. Jeszcze na miejscu, jednak będzie musiał zostać amputowany. Najgorszą sprawą jest jednak zerwane więzadło krzyżowe w tylnej łapce. 1 marca, wybawczyni i tymczasowa opiekunka mogła go odebrać. Trwa walka o powrót Miłosza do zdrowia, ale kotek może już przebywać w domu tymczasowym, u swojej wybawicielki. Dotychczasowe leczenie, pobyt w klinice całodobowej, opłaciła pani, do której kot się przybłąkał. Pomoc zwierzakowi w takim stanie, w jakim jest Miłosz przerasta możliwości jednej osoby. Dlatego postanowiliśmy podać pomocną dłoń pani Ali i Miłoszowi. I od tej chwili Fundacja KOTangens będzie opłacała leczenie kotka. Jak zwykle Kochani, liczymy na Waszą pomoc! Wierzymy, że nie zostawicie nas i pani Ali samych z ogromnymi rachunkami…

Miłosz przebywa w domu u pani Ali, w klatce kennelowej. Kocurek wciąż ma problemy z wypróżnianiem. Wiadomo, że najprawdopodobniej nie jest to problem neurologiczny, bo kotek normalnie siusia do kuwety. Kilka razy wypróżnianie musiało być wspomagane lekami. Miłosz będzie miał też amputowany ogonek. No i trzeba go wykastrować. Ale zanim to wszystko nastąpi, kotek będzie musiał mieć operację zerwanego więzadła krzyżowego w tylnej łapce. Czyli chłopaka czekają dwie poważne operacje w najbliższym czasie – to dużo jak na tak małego zwierzaka. Przedtem musi się jednak wzmocnić. Kiciuś jest cały czas na lekach, pod stałą opieką weterynarza. Bardzo prosimy o pomoc dla tego dzielnego kocurka! On naprawdę chce żyć! Już nie raz udowodniliście, że macie wielkie serca i dzięki Wam udało się uratować zwierzęce istnienia. Wierzymy, że razem, wspólnymi siłami, pomożemy temu wspaniałemu kocurkowi!

DobryKlik.pl zebrał dla Miłoszka kwotę  772,15 zł





Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Cel nr 5 - Kotek Colin

Ludzka podłość wobec zwierząt zdaje się nie mieć granic. Zwierzęta są wyrzucane w różnych miejscach. Na śmietniku, w lesie, na ulicy. Akurat ten kot został wyrzucony na... rondzie.

I tam pozostał dopóki nie trafił na naszych wolontariuszy. Kocurek został przewieziony do przychodni. Męczył go potworny koci katar. Lekarz stwierdził również silne zapalenie dziąseł. Jego ogólna kondycja wskazywała na problemy z odpornością, dlatego wykonano mu testy w kierunku chorób zakaźnych. Niestety, ich wynik wskazał, że kocurek ma kocią białaczkę.

Wykonano zatem kolejny test metodą RT PCR, aby upewnić się w 100%, czy kot jest chory. Po 2 tygodniach oczekiwania na wyniki potwierdził się najczarniejszy scenariusz – Colin ma białaczkę i stąd jego problemy ze zdrowiem. Kotek zamieszkał w przychodni. Nie miał zresztą innego wyjścia. Na ulicę wrócić nie mógł, nie chciał go wziąć także żaden dom tymczasowy. A o domu stałym Colin nawet nie marzy, bo to byłby prawdziwy cud. W przychodni kocurek został odrobaczony, podano mu leki stymulujące odporność i wykastrowano.

Obecnie jego kondycja poprawiła się i ustąpił stan zapalny dziąseł. Niestety, choroba może w każdej chwili zaatakować. Póki co, Colin musi mieszkać w przychodni. To oczywiście generuje stałe koszty. Dodatkowo, należy mu ciągle podawać leki na odporność, bo nie wiadomo, kiedy białaczka znowu zaatakuje. Po cichu liczymy na to, że ktoś się wzruszy jego losem i zechce dać mu dom, bo to kot, który bardzo lubi ludzi. Tymczasem prosimy o wsparcie w jego leczeniu – Colin zasługuje na lepszy los!

stan zdrowia naszego podopiecznego znowu się pogorszył. Kocurek przeszedł zapalenie płuc, które dodatkowo go osłabiło. Borowik cały czas jest pod kontrolą lekarza. Uodparniamy go i inhalujemy 2-3 razy dziennie. Bardzo prosimy o pomoc w leczeniu Borowika. Koszty są ogromne, ale warto w niego zainwestować, bo to wspaniały i bardzo mądry kociak. Dziękujemy wszystkim, którzy zdecydują się mu pomóc!

DobryKlik.pl zebrał dla Colinka kwotę  1002,10 zł





Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Cel nr 4 - Kotek Borowik

Borowiczek pod opiekę Fundacji trafił w pierwszej połowie ubiegłego roku. Był wtedy maleńkim, zaledwie czterotygodniowym kociątkiem. Nie umiał jeszcze sam jeść, początkowo karmiony był mlekiem z butelki. Stan jego zdrowia od samego początku był kiepski. Borowiczek niemal cały czas chorował. Były chwile, kiedy wydawało się, że już się nie podźwignie. Jednak ogromna wola życia za każdym razem sprawiała, że kociak wychodził z choroby.

Niestety, pomimo upływu czasu, kocurek nadal ma kłopoty ze zdrowiem. Każda chwila spadku odporności powoduje, że u Borowiczka następuje nawrót objawów kociego karatu. Wtedy pojawia się gęsta, zielona wydzielina z nosa, brak apetytu, gorączka. Żeby kocurek mógł swobodnie oddychać, konieczne są częste inhalacje, które rozrzedzają to, co zalega mu w nosku. Ciągle łzawiące oczka to także powikłanie po przebytym kocim katarze.

Ostatnio stan zdrowia naszego podopiecznego znowu się pogorszył. Kocurek przeszedł zapalenie płuc, które dodatkowo go osłabiło. Borowik cały czas jest pod kontrolą lekarza. Uodparniamy go i inhalujemy 2-3 razy dziennie. Bardzo prosimy o pomoc w leczeniu Borowika. Koszty są ogromne, ale warto w niego zainwestować, bo to wspaniały i bardzo mądry kociak. Dziękujemy wszystkim, którzy zdecydują się mu pomóc!

DobryKlik.pl zebrał dla Borowika kwotę  907,20 zł





Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Cel nr 3 - Dzika Kicia

Dzika Kicia nie ma przysłowiowych siedmiu żyć. Już raz wyrwała się ze szponów śmierci, ale jej życie cały czas jest zagrożone. Dzielna kotka walczy o przetrwanie.

Wygłodzona, obezwładniona, straszliwie osłabiona i niezdolna do ruchu kotka została pozostawiona na pewną śmierć. Nie wiadomo, w jaki sposób znalazła się na boisku szkolnym, jednak szczęśliwym zbiegiem okoliczności zauważyły ją bawiące się tam dzieci, dzięki którym trafiła do schroniska. Stan kotki wymagał błyskawicznej interwencji, a przytułek nie dysponował środkami, które mógłby przeznaczyć na diagnostykę czy leczenie. Dzięki pomocy zaprzyjaźnionej ze schroniskiem osoby, pozostającą w krytycznym stanie Kicię natychmiast przewieziono do kliniki. Walczący o jej życie lekarze stwierdzili bradykardię, ogromne odwodnienie, silnie wyniszczenie organizmu, uniemożliwiające pobranie krwi. Badanie RTG wykazało zacienienie sugerujące zebrany płyn w jamie brzusznej. Przez kilka dni dzielna Kicia krążyła między życiem a śmiercią. Ostatecznie pozostała w świecie żywych. Nadal jest nieufna wobec ludzi, zdecydowanie jednak zależy jej na powrocie do zdrowia.

Obecne wyniki badań krwi Kici są niepokojące. Wykluczyły FIV (koci HIV), wykazały jednak niezwykle szybki spadek krwinek czerwonych, co wskazuje na stan zapalny. Parametry życiowe kotki są stale monitorowane – jej stan wkrótce się ustabilizuje, a wtedy niezbędne będzie natychmiastowe usunięcie przepukliny, która umiejscowiona jest po wewnętrznej stronie uda. Zebranie 800 zł jest konieczne, aby zoperować kotkę. Bez tego nie będzie mogła funkcjonować... Ocalmy jedyne, cenne życie Dzikiej Kici!

DobryKlik.pl zebrał dla Diny kwotę  718,05 zł





Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Cel nr 2 - Dina

Dina to mieszkanka płockich ulic, wiele lat z pomocą opiekunów społecznych żyła na jednym z osiedli. Kilka tygodni temu zachorowała na zapalenie uszu, dostała leki, stan się poprawił, ale niedługo po zakończeniu leczenia choroba powróciła...

Po dokładnym badaniu okazało się, że prawe ucho zaatakowane jest rozrostem nowotworowym. Zmiany te powodują nawracające zapalenia, dochodzi do infekcji ropnych, ucho jest bolesne, tkliwe, silnie swędzi.


W tej chwili kotka przebywa w domu tymczasowym, gdzie leczone są wtórne infekcje, ale w najbliższym czasie niezbędna będzie operacja usunięcia guza. Dina dzielnie znosi codzienną pielęgnację, łyka tabletki i walczy z chorobą. Kotka została także odrobaczona i odpchlona.

Zwierzęciem zajmują się opiekunowie społeczni, dlatego koteczka jest łagodna i ufa człowiekowi. Grzecznie zachowuje się w domu, załatwia do kuwety. Lubi ciepło i spokój.

Potrzebujemy funduszy na leczenie, profilaktykę oraz utrzymanie Diny. Konsultacja chirurgiczna, operacja, badania krwi. Podarujmy jej spokojną starość, bez cierpienia i bólu. Bardzo zależy nam też na znalezieniu domu, ponieważ nie chcielibyśmy, aby Dina wróciła na ulicę.

DobryKlik.pl zebrał dla Diny kwotę  553,80 zł





Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Cel nr 1 - Tymianek

Kot Tymianek jest ośmiomiesięcznym kocurkiem. Był kotem wolno żyjącym. Został złapany z powodu urazu przedniej łapy. Niestety, pomoc przyszła za późno i łapy nie udało się uratować. Konieczna była amputacja. Koszt 400 zł. Na szczęście kocurek dobrze zniósł zabieg i rozpoczął życie bez bólu, który towarzyszył mu do tej pory, jako trzyłapek.

Ponieważ kotek w domu tymczasowym świetnie przystosował się do życia w mieszkaniu, mógłby już szukać nowego domu, ale pojawiły się kolejne problemy zdrowotne. Od początku oddech kota był charczący i głośny. Podany antybiotyk nie pomógł. Rozpoczęliśmy więc diagnostykę. Na chwilę obecną Tymianek przyjmuje kolejne antybiotyki, jednak efekt nie jest zadowalający. Jeszcze na wolności kot musiał przejść infekcję, która na skutek nieleczenia spowodowała stan zapalny i zmiany w zatokach. Aby dokładnie ustalić, co jest przyczyną niedrożności przewodu nosowego, konieczne jest wykonanie badania endoskopowego. To koszt 300 zł. W dalszej kolejności, w zależności od wyniku badania, niezbędna będzie operacja, która pozwoli kotu w końcu normalnie oddychać i funkcjonować. Wyniesie ona nie mniej niż 500 zł.

Jakby tego było mało, kocurek jest wnętrem. W niedalekiej przyszłości czeka go więc zabieg usunięcia jąder z jamy brzusznej, co znowu będzie wymagało nakładów finansowych (obecnie nie wiemy jeszcze jakich).

To wszystko bardzo dużo jak na tak młodego kota. Tymianek z dużą cierpliwością i pokorą znosi kolejne wizyty, badania i zabiegi. Chce żyć i cieszy się każdym dniem. Musimy mu pomóc, bo jeszcze wiele lat przed nim. Szukamy domu stałego i prosimy o wsparcie finansowe.

Pomóżmy Tymiankowi mieć normalne życie !

DobryKlik.pl zebrał dla Tymianka kwotę  410,80 zł


Dziękujemy Wam! za wszystkie kliknięcia i wpłaty